niedziela, 1 lutego 2015

positive outcomes only

Cześć i czołem!
Nie mam pojęcia, od czego powinnam zacząć, więc po prostu przejdę do sedna.

W życiu miałam dużo wzlotów, upadków, zawahań, przeszkód, porażek i zwycięstw. Przeszłam wiele prób i ostatnio zauważyłam, że te wszystkie nieudane, jak te udane, ukształtowały to, jaka teraz jestem.
A mimo zwątpień i wszelkich smutków pozostawałam przy swoim zdaniu. Wciąż twierdziłam, że to wszystko się wyprostuje, nic nie dzieje się bez powodu, dostanę nagrodę za to, co wycierpię. Starałam się zawsze myśleć pozytywnie, postrzegać świat od jego kolorowej strony, starałam się być optymistyczna.


 Czas mijał i mijał, dni uciekały, a ja nadal nie mogłam znaleźć sensu w swoim rozumowaniu. Po pewnym czasie przestałam nawet tego sensu szukać. Jedyną rzeczą, która miała dla mnie sens, było wrócić do domu, wejść do pokoju i płakać. Byłam prawie pewna, że tak już będzie zawsze; że codziennie moim jedynym celem będzie wstać, przeżyć dzień, wypłakać się i zasnąć. I tak w kółko przez następne kilka lat.

Popadłam wtedy w depresję i miałam myśli samobójcze. O tym krótko, bo nie jest to temat, który jest moim ulubionym jeśli chodzi o dzielenie się nim z ludźmi, a szczególnie wtedy, kiedy...

Kiedy się tego pozbyłam.
I mimo, że depresję nadal mam, i czasem pojawiają się takie dni, w których zaburzenie usilnie stara się o sobie przypomnieć, to zdarzają się one coraz rzadziej.
W końcu zrozumiałam, że miałam rację; że wszystko będzie dobrze, że dostanę nagrodę za cierpienie.

Nie przypisuję tego sukcesu tylko sobie, bo nie osiągnęłabym go, gdyby nie wsparcie przyjaciół. Przyznam, że nawet nie wiedziałam wtedy, iż takich przyjaciół posiadam. Uzmysłowiłam sobie to dopiero po jakimś czasie. Byli ze mną, kiedy ich potrzebowałam, ale nie byłam w stanie wołać o pomoc.

Nauczyłam się, żeby patrzeć pozytywnie na świat, ludzi wokół obdarzać miłością i troską. A tą bandę znajomych/"psychologów" twierdzących, że o życiu wiedzą najlepiej, szybko odrzuciłam w zakurzony kąt. I tak jest dla mnie lepiej :)

Pamiętajcie, żeby zawsze starać się znaleźć jakiś pozytywny aspekt nawet wtedy, kiedy życie wam się wali.
*ok, teraz to ja zachowuję się jak ten znawca wszystkich i wszystkiego, wybaczcie*


Zostawiłabym was z jakąś piosenką, ale mam totalną pustkę w głowie jeśli chodzi o coś motywującego i pozytywnego... czas szukać czegoś na własną rękę c:

I pamiętajcie, trochę optymizmu! 


Cya!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Co sądzisz? Napisz swoją opinię w komentarzu!
Jeśli masz jakieś pomysły, uwagi co do mojego bloga, wal śmiało :)
Dziękuję za każdy komentarz i obserwację, które są prawdziwym napędem i motywacją! xx