środa, 20 maja 2015

may, oh, may

*tym razem wróciłam nie po roku, a po kilku miesiącach, jest postęp ludzie!*
Ostatnie kilka miesięcy miałam zawalone nauką, nie mogłam znaleźć czasu, żeby posiedzieć, pomyśleć, czy poczytać (ale czas dla Prób Ognia znalazłam, wyrobiłam się przed trailerem, bądźcie dumni). 
Ten miesiąc też nie jest zbyt łaskawy, a góra nauki zdaje się nie mieć szczytu. Ze mną nadal nie jest do końca dobrze, ale staram się wrócić na dobry tor.
Czeka mnie jeszcze trochę kartkówek, wypadałoby coś poprawić, w końcu wielkimi krokami nadchodzi szkoła średnia, a ja chcę pochwalić się czerwonym paskiem na koniec gimnazjum.
A skoro już o szkole średniej, to nadchodzi kolejny problem - biol-chem czy human?
Straciłam (prawie) wszystkich bliskich przyjaciół. Chociaż, czy faktycznie zasługiwali na to miano, skoro wystarczyło jedno potknięcie, żeby za pstryknięciem palca zniknęli? Mówią, że powinniśmy otaczać się ludźmi, którzy nie ściągają nas w dół, tylko ciągną w górę. 
I chyba właśnie maj pomógł mi pozbyć się tych ściągających

A żeby było pozytywniej, wakacje coraz bliżej. Ktoś, coś, plany jakieś są?
Moje są, jak zwykle zresztą, jedną wielką niewiadomą. Pożyjemy, zobaczymy ;)
Cya!